Arkusz wydaje się oczywistym startem: data, liczba sztuk, średnia cena zakupu, suma w PLN. Przez pierwsze miesiące wszystko się spina. Problemy zaczynają się, gdy na IKE pojawiają się ułamki jednostek, kilka walut i systematyczne dokupy pod plan wag - nie tylko historia wstecz.
Gdzie Excel najczęściej pęka
- Kursy NBP i waluty - ETF w EUR lub USD wymaga przeliczenia na PLN. Ręczne wklejanie tabel albo zewnętrzne formuły psują się po zmianie źródła, weekencie albo błędzie
#N/A. Przy większym kapitale jedna zła komórka psuje cały obraz majątku. - Ułamki jednostek - brokerzy pozwalają kupować części sztuk. Arkusz, który zakłada tylko liczby całkowite, szybko rozjeżdża się z wyciągiem z XTB czy innego DM.
- Brak listy dokupów - Excel dobrze pokazuje, ile już masz. Nie odpowiada na pytanie operacyjne: co dokładnie kupić za kolejną wpłatę, żeby wrócić do założonych wag bez zbędnej sprzedaży.
Przy portfelu rzędu sześciu-siedmiu cyfr ręczne poprawianie wag po każdej wpłacie to nie „hobby na weekend” - to ryzyko pomyłki i czas, który lepiej zostawić na decyzje alokacji, nie na formuły.
Co zamiast arkusza na IKE
Sensowna alternatywa nie musi oznaczać chmury ani podpinania konta brokera. Model local-first trzyma plan w przeglądarce: Ty wpisujesz pozycje i limity, a narzędzie liczy dryf wag oraz listę dokupów pod nową gotówkę.
W RebalanserX możesz założyć osobny koszyk pod IKE (starter emerytalny), oznaczyć rachunek jako IKE i liczyć rebalans wyłącznie na tym rachunku - bez mieszania z IKZE ani kontem opodatkowanym. Kursy i wyceny służą do planu; zlecenia i tak składasz u brokera.
Jeśli dopiero budujesz rdzeń na IKE, zacznij od przewodnika VWCE i satelitów. Limity wpłat na 2026 rozpisujemy osobno w artykule o limitach IKE/IKZE.
