W przeciwieństwie do spreadu walutowego, który narzuca Twój broker za wymianę pieniędzy, spread giełdowy istnieje na rynku niezależnie od platformy. Gdy kupujesz ETF, zawsze płacisz cenę Ask (wyższą), a gdy sprzedajesz - otrzymujesz Bid (niższą). To mechanizm samego arkusza zleceń, nie polityki maklerskiej.
Dla popularnych, ogromnych funduszi (np. VWCE, IUSQ) różnica ta wynosi ułamki promili. Przy niszowych ETF-ach, na mniej płynnych giełdach lub tuż po otwarciu sesji europejskiej (ok. 9:00) spread potrafi drastycznie wzrosnąć - arkusz zleceń nie jest jeszcze w pełni wysycany przez animatorów rynku. Koszt ten najsilniej uderza w inwestorów handlujących na początku lub tuż przed zamknięciem sesji.
Na XTB i u innych polskich brokerów oba potrącenia nakładają się: najpierw spread giełdowy na samym instrumencie, potem - jeśli kupujesz za PLN - spread walutowy brokera. To dwa osobne koszty, które trzeba liczyć oddzielnie.