P/E (Price to Earnings, cena do zysku) to najpopularniejszy wskaźnik wyceny akcji na świecie. W polskim panelu brokera (np. XTB) często zobaczysz go jako C/Z. Dzielisz cenę akcji przez zysk przypadający na jedną akcję (EPS, earnings per share - zysk na akcję). Wynik mówi, za ile „rocznych zysków” rynek płaci dziś - przy założeniu, że zysk się utrzyma (co w rzeczywistości rzadko bywa stałe).
Powszechna reguła kciuka: P/E ok. 10-15 bywa uznawane za umiarkowane, powyżej 25 - za wycenę wzrostu. To jednak uproszczenie. Wysokie P/E często mają spółki, od których rynek oczekuje szybkiego wzrostu zysków - rynek kupuje przyszłość. Niskie P/E spotkasz u dojrzałych, wolno rosnących biznesów albo firm w kłopotach. Porównuj P/E z konkurentami i z szerokim benchmarkiem (np. indeksem sektorowym), nie z magiczną jedną liczbą dla całego rynku.
Przy ETF-ach P/E nie wybierasz ręcznie - fundusz ma uśredniony wskaźnik całego koszyka. Przy pojedynczych akcjach P/E to pierwszy krok, nie ostatni: dołóż jakość zysków, dług i to, czy EPS nie był jednorazowo zawyżony.